Gadjo Delhi

April 12, 2007

Passu - spacerek po mostach

Kategoria: Pakistan, Zarejestrowane, Ja cyknąłem... — Jacek Karczmarczyk @ 8:41

7:00

Pobudka na wschod, ale po pierwsze troche za pozno a po drugie i tak raczej chyba tutaj wschod jest malo ciekawy.

9:00

Trojka zagranicznych kolegow za 2 godziny rusza na polnoc, a ja wybieram sie na krotka przechadzke przez 2 wiszace mosty. Jak zwykle migawka chodzi na okraglo.

Widok jeszcze z wiosko - lodowiec Passu albo jakis inny:

Dsc_3103.jpg

Dsc_3160.jpg

Do pierwszego mostu dochodze korytem rzeki, musze wiec albo wrocic do drozki idacej na wysokosci mostu a zaczynajacej sie nie wiem gdzie albo wspiac sie po zboczu. Wybieram opcje druga oczywiscie. Gdzies w polowie wspinaczki utykam, nie bardzo mam jak wejsc wyzej, a zejscie tez jest problematyczne. Po paru minutach kurczowego trzymania sie skaly w koncu udaje mi sie znalesc lepsze miejsce do wejscia wyzej. I dobrze, bo po troche dluzszym pobycie w polowie 20-metrowej sciany moglbym nie zdzierzyc.

Sam mostek jest niewiele mniej stresujacy, caly sie gibie, ostroznie przestawiam nogi z jednej deski na kolejna, odlegla o pol metra, czas metr.

Dsc_3195.jpg

Dsc_3209.jpg

Po jakims czasie docieram do kolejnego mostu, obok ktorego jest jeszcze jeden. Niby porzadniej zbudowany, ale ponoc jakies 50 lat temu cisnienie powietrza pod nim spowodowalo jego destrukcje, wiec teraz raczej ciezko po nim przejsc, choc jakby sie uprzec to by sie dalo, bo grube metalowe liny na ktorych jest rozpiety caly czaas sa w dobrym stanie.

Tupopdan bodajze, 6km z groszami, widok z drugiego mostka:

Dsc_3428.jpg

Dsc_3456.jpg

Dsc_3474.jpg

Za mostem laduje w wiosce Husaini, za ktora odbijam do jeziorka Burit skad wracam do Passu troche bladzac (bez tego pobyt w gorach nie moglby zostac zakwalifikowany jako udany)

Jeziorko:

Dsc_3562.jpg

Inne jeziorko, tuz przy wiosce:

Dsc_3601.jpg

A to tak, zeby podkreslic bajkowosc okolicy :)

Dsc_3632.jpg

Dsc_3651.jpg

18:00

Po ponad 8h szwedania sie zamawiam duzego i pysznego kurczaka curry, co zdecydowanie poprawia stan mojego pustego zoladke. Calosc dopelnia 1,5litrowym spritem, mniejszych w wiosce nie ma.

April 11, 2007

Passu

Kategoria: Pakistan, Zarejestrowane, Ja cyknąłem... — Jacek Karczmarczyk @ 8:15

7:00

Zmywam sie cichaczem z hotelu Blue Moon z nadzieja na jakis wczesny transport do Nagyru lub Passu. Nie bardzo chce cos nadjechac wiec wsiadam do busika w przeciwna strone do Aliabadu. Tam tubylcy pokazuja mi miejsce, skad jedzie bus do Passu, podjedzie niebawem. A odjedzie dopiero jak bedzie pelny, czyli jak bedzie 18 chetnych. Troche to zajmie wiec w miedzyczasie strzelam sobie czaj i kilka knotow. Startujemy ok. 11ej.

Sklep miesny:

Dsc_2842.jpg

Tambylcy:

Dsc_2856.jpg

Ladowanie towaru:

Dsc_2867.jpg

Rakaposhi bodajze (7790m) 

Dsc_2885.jpg

Hunza:

Dsc_2901.jpg

 Poludnie

Dojezdzamy do Passu, krajobraz robi sie genialnie fantastyczny. Duzo ciekawiej niz w Karimabadzie, bardziej roznorodnie, kolorowe skalki, prawie zero budynkow i ludzi. Przy hoteliku, w ktorym nocuje stoja jakies dwa sklepy a dalej tylko KKH otoczona ze wszystkich stron gorami. Wybieram sie na kilkugodzinna przechadzke celem rozpoznania terenu i znalezienia gor, ktorych zdjecie o wschodzie slonca jest na kazdej pocztowce stad.

Dsc_2948.jpg

Dsc_2983.jpg

Dsc_3058.jpg

Dsc_3068.jpg

17:00

Wracam do hotelu, gdzie jeden koles z Irlandii przygrywa sobie na gitarze (sam probuje cos zagrac ale pozapominalem juz wiekszosc rzeczy). Pracuje z kilkoma Polakami, wiec zna pare podstawowych polskich zwrotow, glownie na literke k, ch, j itp - dogadujemy sie wiec bez problemow ;)

Na chwile wpada tez Pakistanczyk ze swoja gitara, razem z Irlandczykiem odbebniamy Hey Joe na dwa instrumeny. Jest tez gosc z Kanady i USA, obaj wlasnie wrocili z proby wspiecia sie na 5000.

Po kolejnym krotkim spacerku w strone wioski siadamy do kolacji, a potem gramy partyjke w kierki i idziem spac.

April 10, 2007

Karimabad, Ahmedabad

Kategoria: Pakistan, Zarejestrowane, Ja cyknąłem... — Jacek Karczmarczyk @ 13:05

6:30

Pobudka na wschod slonca. Niezle, niezle, nienajgorzej, ale mogloby byc lepiej.

DSC_2526.JPG 

Dojadam suszone owoce i ruszam na przechadzke droga, ktora kiedys sluzyla za glowny szlak zanim jeszcze wybudowano KKH. Prowadzi do Ahmedabadu, za ktorym z tego co sie dowiaduje jest rozwalona na tyle, ze dalej nie mozna juz przejsc.

Mija mnie kilka samochodow, jeden z nich mnie zabiera. Jade busikiem wiozacym uczniow i nauczyciela do szkoly, do ktorej zostaje zaproszony na wizytacje. Spedzam najpierw kilka minut w pokoju nauczycielskim pijac herbatke a potem zostaje oprowadzony po klasach, gdzie odpowiadam na pytania jakie sa zalety internetu (szkola nie ma netu, ale za to sa komputery, ktore czasami dzialaja - jak akurat jest prad), kto to jest Bill Gates i kto jest prezydentem Polski.

Niestety Ahmedabad jest mala wioska i nie mam co liczyc tutaj na jakis sklep, gdzie moglbym kupic wode czy zjesc sniadanie. Wracam wiec jak najszybciej do Karimabadu, tym razem jednak glowna droga, do ktorej docieram po przejsciu przez mostek na rzece i zrobieniu kolejnych 4293 zdjec.

Gorki gdzies po zachodniej stronie, nie obczailem jeszcze jakie:

DSC_2689.JPG

Mazy na swietych kamieniach, II w n.e. podobno: 

DSC_2720.JPG

Jeden z takich kamieni, KKH i gorki tym razem po wschodniej stronie:

DSC_2729.JPG

Znow zachodnia strona:

DSC_2734.JPG

Mostek w zblizeniu:

DSC_2753.JPG

Bualtar Glacier jesli dobrze rozszyfrowalem oraz wioska Nagyr w dole:

DSC_2779.JPG

Jeszcze raz wschodnia strona

DSC_2794.JPG

14:00

3 minuty przed smiercia glodowa laduje w knajpce, ogladam menu (tym razem 5 garnkow - w poprzednim odcinku ktorego chwilowo nie ma bylo o tym, ze menu jest w kuchni, tzn. szef zdejmuje po kolei przykrywki z kazdego garnka, zebym mogl zobaczyc co dzisiaj jest do jedzenia), wybieram, zjadam i znikam.

 

April 9, 2007

Himalaya

Kategoria: Pakistan, Zarejestrowane, Ja cyknąłem... — Jacek Karczmarczyk @ 14:17

Tylko pogladowo, komentowac nie ma co bo miejsce mowi samo za siebie :) :) :)

Po 22h jazdy autobusem nie pozostalo nic innego jak tylko zdjac bagaze z dachu: 

DSC_2274.JPG

…chwilke odpoczac w Aliabadzie napawajac sie widokami…

DSC_2259.JPG

… a potem dalej sie napawac kolejnymi, np. swiatynia czy fortem na tle szczytu Ultar II (7388m) w Karimabadzie… 

DSC_2448.JPG

DSC_2488.JPG

…albo innymi cudami natury…. 

DSC_2508.JPG

DSC_23291.JPG

April 8, 2007

Twincity - zdjecia

Kategoria: Pakistan, Zarejestrowane, Ja cyknąłem... — Jacek Karczmarczyk @ 14:27

Czyli Rawalpindi i Islamabad - najdziwniejsza stolica swiata, ale nie chce mi sie wklepywac tekstu ;)

Tragarze na granicy indyjsko-pakistanskiej:

 DSC_1930.JPG

Islamabad - w poblizu Aabpara Marketu:

DSC_1950.JPG

Glowna ulica miasta - po jednej stronie gory a po drugiej stronie za drzewami ciag drozszych sklepow, restauracji, hoteli, bankow…

DSC_1957.JPG

Na tejze ulicy - meczet:

DSC_1968.JPG

Rawalpindi:

DSC_2007.JPG 

DSC_2025.JPG

Stragan z butami w poblizuje mojego hoteliku:

DSC_2035.JPG

Dworzec autobusowy, niestety ja takim rzechem nie jechalem, moze kiedys sprobuje :)

DSC_2045.JPG

Jakis autochton:

DSC_2050.JPG

 

 

« PoprzedniaNastepna »

Powered by WordPress