Gadjo Delhi

April 13, 2007

Gulmit

Kategoria: Pakistan, Zarejestrowane, Ja cyknąłem... — Jacek Karczmarczyk @ 9:43

7:00

11 godzin snu zdecydowanie wystarcza. Zbieram sie do zwiedzania Gulmitu, nieoficjalnej stolicy okolicy. Troche czekam na jakis publiczny transport, nie mam ochoty wydawac 5 stowek na wynajety samochod. W Gulmicie najpierw robie przechadzke po kolejnym moscie nad Hunza.

I bynajmniej nie chodzi o ten mostek: 

Dsc_3684.jpg

A o ten:

Dsc_3699.jpg

Nastepnie zjadam tani obiadek, bo juz zbliza sie poludnie a ja jestem prawie na czczo. Knajpa serwuje niestety tylko biriyani, do ktorego ma wstret po Indiach, ale jestem na tyle glodny, ze nie chce mi sie szukac niczego lepszego. Jedzac ogladam sobie w telewizji newsy o jakichs demonstracjach w Lahore, Islamabadzie, Karachi itp.

12:00

Wybieram sie na spacerrek do wioski powyzej. Glowna droge olewam, wspinam sie na jakas gorke czyms, co czasami stara sie wygladac jak sciezka, a czasami znika mi z oczu i ide na skuski. Docieram zupelnie przypadkiem do fortu Andra, 1/5h od wioski, do ktorej po chwili wyruszam, bo nie ma co siedziec.

Dsc_3767.jpg

 Dsc_3790.jpg

Dsc_3799.jpg

I jeszcze widoczek z okolic Gulmitu: 

Dsc_3856.jpg

Z wioski od razu spadam do Gulmitu na herbatke i posiadowe, bo jest wczesnie i nie chce mi sie jeszcze wracac do Passu.

18:20

Posiadowa trwa 3 godziny, bo nic akurat nie jedzie do Passu. Gdyby trwala 2:50 to bym zdazyl zrobic fajne ujecie zachodu z dobrego miejsca kolo mojgeo hotelu, ale niestety przybywam 10 minut za pozno. Zastanawiam sie czy jednak nie zostac jeszcze jeden dzien, ostatecznie jednak decyduje, ze spadam do Gilgitu. Zjadam chinszczaka (w sumie towar latwy do zdobycia, do granicy z Chinami jest jakies 150km) i ide spac.

No Comments »

No comments yet.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Leave a comment

Komentowanie zablokowane

Powered by WordPress