Gadjo Delhi

March 13, 2007

Powrot do macierzy

Kategoria: Indie, Zarejestrowane, Ja cyknąłem... — Jacek Karczmarczyk @ 19:05

9:50

Jedziemy z jakims Wlochem do Munnaru. Zaopatrzony w banany dla siebie i wisnie dla Caucilii i Cautrii i usadzony przy oknie z aparatem pod reka wracam do domu.

12:00

Postoj na herbatke i pogaduszka z Hiszpanka jadaca tym samym autobusem (poza nia jest jeszcze Szwajcar, Japonka i kilkoro innych gadjo), ktora zachecam do odwiedzenia Top Station. Wpadnie jutro wieczorem.

Gdzies po drodze:

DSC_9236.jpg

DSC_9256.jpg

DSC_9257.jpg

14:30

Ladujemy w Munnarze. Obiad w restauracji gdzie juz wczesniej jadlem, internet, walka z wirusem na karcie (wygrana) i wizyta w malym biurze informacji dla turystow, zeby sie spytac o ktorej jest autobus do TS. W tym czasie wlasnie autobus mi odjezdza, nastepny za 2 godziny. Czekajac na przystanku zauwazam Davida. Troche wciety (lubi sobie wypic), ale to nie przeszkadza w zakupie malej butelki brandy i duzej butelki piwa, ktore zmieszane ze soba wspolnie obalamy na zapleczu pobliskiego bazarowego sklepiku.

18:30

Wsiadamy do busa, juz bez stresu (chyba sie przyzwyczailem do tutejszej jazdy) mimo, ze poziom trudnosci rosnie, bo zaczyna padac deszcz. Mijamy znajomy drogowskaz, juz wiem, ze jeszcze tylko 4km, potem zegnamy sie z dystryktem Devikulam i jednoczesnie w miare rowna droga (zaczynaja sie wertepy, po ktorych autobus nie jest w stanie jechac szybciej niz 10km/h). Kilka minut pozniej witam sie z Mano, ktory jak zawsze szweda sie w okolicy kanciapy wygladajac ewentualnych turystow wysiadajacych z autobusu. Dziewczynkom daje kilka zdjec, ktorych nie wyslalem z Pannaikkadu oraz rarytas w postaci egzotycznych owocow - jablek.

No Comments »

No comments yet.

RSS feed for comments on this post. TrackBack URI

Leave a comment

Komentowanie zablokowane

Powered by WordPress