Droga do Munnaru
Bynajmniej dzis nie jest 29.II jak to sobie zapisalem w notatkach. Pociag przyjechal troche spozniony, ale i tak bylo jeszcze w miare wczesnie. Mimo, ze w linii “kolejowej” jestem 850km bardziej na poludnie, wcale nie jest gorecej, w zasadzie jest podobnie jak na Goa, moze dlatego, ze lekko jest pochmurnie.
Moze byc ciekawie, bo rzadziej tutaj pisza literkami, ktore znam. Wszystko jest pisane nowym alfabetem, ktorego niesmiale proby rozszyfrowania skonczyly sie na stwierdzeniu faktu, ze np. “t” raz sie pisze takim zygzakiem a raz innym. Dobrze chociaz, ze w bardziej turystycznych miejscach mowia po angielsku.
Z dworca w Ernakulum wsiadam do autobusu do Munnaru. Autobusik jedzie przez gorsko-puszczyste tereny, ale juz tak powyzej 1000m npm. palm jest coraz mniej. Nawet troche chlodniej sie robi. Na miejscu znajduje strasznie drogi nocleg za 200 rupii (14PLN) i o 22ej klade sie spac. Miasto tez, nie bardzo jest tu co robic o tej porze.